sobota, 16 grudnia 2017

Rowerowe modernizacje...

O tym góralu imieniem Osioł pisałem już tutaj >>. Dziś jednak rozwinę nieco temat i napiszę ciut o zmianach jakie w nim przeprowadziłem. A w zasadzie, ciągle przeprowadzam, by był jak najbardziej przydatny, użytkowy.
 
Jedną z pierwszych rzeczy było zamontowanie koszyka. Taka praktyczna rzecz, do której można wrzucić jakieś lekkie przedmioty. Ciężarów lepiej unikać, bo źle wpływają na stabilność jazdy. Na przedzie koszyka zainstalowałem taką kieszonkę. Miała ona przeznaczenie dla biegaczy, ale kupując ją dawno temu, wiedziałem, że wykorzystam w sensowniejszy sposób.
Na ramę przy kierownicy zamontowałem niewielką torebkę. Ma ona funkcję przewożenia telefonu, ale folia ogranicza widoczność. Odbija i załamuje światło więc się do komórka nie nadaje. Jest jednak dobra na różne drobiazgi. Dorzuciłem też dzwonek. Uważam, że to niezbędna rzecz - szczególnie w mieście.
Do bagażnika przymocowałem na stałe skrzynkę. Taką narzędziową po prostu. Jej dekiel można zdjąć i służy wtedy jako koszyk. Ponadto w pokrywce zainstalowałem cztery śruby, do których przykręcam dodatkowy kosz. Można też przyczepić torby, lub dorzucić drugą skrzynkę. Wykładzina stabilizuje jedną z toreb jakich używam. Torba ma rzep od spodu, dzięki czemu fajnie się trzyma.
 
Rower pierwotnie nie miał oświetlenia, a bez tego ani rusz. Na tył trafiła zwykła chinka, jednak sprawdza się bardzo dobrze. Jasno świeci i jest niezawodna. Chwilę później dorzuciłem odblask. W mieście migam z przodu małą, przenośną lampką B'Twin, jednak gdy potrzebuję dobrego oświetlenia - stosuję latarkę Emos.
 
 
Pod ramą zawiesiłem saszetkę trójkątną własnej produkcji. Jest ona tak skrojona, że optymalnie wykorzystuje miejsce. O jej powstaniu przeczytać można tutaj >>.
Jako że mój osioł mocno przytył, na postoju używam nóżki podwójnej. Kupiłem ją z jakiegoś demobilu, ale sprawdza się doskonale.
Jak widać na poniższym zdjęciu Osioł nie jest zbyt zwiewnym rowerem. Już sam w sobie był ciężki, a teraz jest jak czołg. Mnie to jednak nie przeszkadza, bo bardziej cenię jego funkcjonalność. Wożę nim narzędzia, codzienne zakupy, sprzęt piknikowy, a nawet meble. O tym pisałem już tutaj >>.  Ponadto mogę ciągnąć przyczepkę rowerową mojej konstrukcji, której historia powstania rozpoczyna się w tym miejscu >>.
 
Pogrzebałem nieco przy kierownicy. Owinąłem chwyty bandażem, a następnie taśmą, by było bardziej miękko. Rogi są własnej produkcji, jednak używam ich jedynie na dłuższych prostych. Docelowo planuję giętą kierownicę, by uzyskać czasami bardziej wyprostowaną pozycję. Na bagażnik przed skrzynką dorzuciłem pojemnik na narzędzia i zapasową dętkę. Ponadto małą saszetkę, w której trzymam gumy do mocowania dodatkowego bagażu. Na siodle które było dość twarde, mam wygodną, żelową nakładkę.
Sporą zaletą Osła jest to, że nie kusi złodzieja. Nie jest to rower wart ryzyka.
Więcej zdjęć od początku, do dziś, znajduje się na moim bukfejsie.
texte et photo par Raphaël

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Oferta