niedziela, 24 sierpnia 2014

Osiołek...

...to imię mojego jednośladu. Bez roweru ani rusz, zatem brak mojej wspaniałej Kamy musiałem sobie uzupełnić jakimś innym pojazdem. Trafiło na Osiołka, który jest tzw. góralem. Gdy trafił pod moją opiekę wyglądał nieco inaczej niż dzisiaj, a ja stanąłem przed pewnym dylematem. Zrobić z niego coś fajnego, czy postawić na funkcjonalność? W pierwszym przypadku zdjąłbym błotniki, polakierował ramę na czarny mat i otrzymał surowego off-road'a.
Postawiłem jednak na funkcjonalność, bo sprzęt ten jest pojazdem roboczym, który dowozi mnie z punktu A do punktu B. Do C i dalej również. Używam go na co dzień dlatego ważne jest, by woda i błoto nie latały mnie po plecach ni twarzy. Istotne było również, bym mógł przewieźć nim cokolwiek w sposób wygody, a nie męczyć się z plecakiem, czy torbą na kierownicy. Dlatego właśnie Osiołek dostał bukłaki w postaci kosza na kierownicę i skrzynki na bagażnik. Ta druga jest o tyle fajna, że nie pada do niej deszcz, a wkrótce również śnieg.

Jest to typowy rower użytkowy, który nie ma wyglądać ni zadawać szyku. Jest prosty, łatwy w utrzymaniu i przede wszystkim sprawny, dzięki czemu niezawodny. Pomimo sędziwego wieku nie musiałem w niego zbytnio inwestować. Nie startuję nim w rajdach, wyścigach ani innych wyczynach. Jeżdżę na zajęcia i służy do wycieczek. Fajny jest...

Zdjęcia na bukfejsie >> 
texte et photopar Raphaël

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz