piątek, 16 maja 2014

Dom Pani Tellier...

Dom Pani Tellier autorstwa Guy de Maupassant, to zbiór trzech opowiadań. Mnie osobiście najbardziej spodobało się pierwsze, zatytułowane "Spadek". Traktuje ono o rodzinie, którą od odziedziczenia fortuny dzieli jedynie... dziecko. Właściwie, to jego brak, ponieważ warunkiem uzyskania spadku jest poczęcie, w czasie nie przekraczającym trzech lat od śmierci spadkodawczyni.


Sprawa pozornie łatwa, wywołuje jednak wiele różnych perypetii i obnaża dziwne ludzkie zachowania. Autor w satyryczny sposób opisuje dążenie bohaterów do uzyskania majątku, w którym ich przyszłe dziecko jest zasadniczo narzędziem, na które oczekują. W sumie, choć wszystko kończy się szczęśliwie, jest to nowela, która wywołała we mnie dość smutne przemyślenia.

Drugie opowiadanie (Naszyjnik) także traktuje o pogoni za lepszym życiem. Niekoniecznie na płaszczyźnie harmonii i dobroci, a ponownie w kwestiach majątkowych. Ludzkie dążenie do sławy, majątku itp. doprowadza ich całkiem gdzieś indziej i kończy się dość tragicznie. Puenta jest dość oczywista. Lepiej zastanowić się, czy warto? Czy aby cena nie okaże się zbyt wysoka?

Trzecie, tytułowe opowiadanie zainteresowało mnie najmniej. Najbardziej ujęły mnie w nim niektóre opisy. Szczególnie te, dotyczące pracujących w domu publicznym dziewcząt:

"Fernanda reprezentowała piękność jasnowłosą. Była wysoka, prawie otyła, przytulna, dziecko wsi, z którego twarzy nie chciały zniknąć piegi, a blond włosy (...) okrywały niedostatecznie jej czaszkę.
(...) Rafaela, ladacznica z portu nadmorskiego, odgrywała niezastąpioną rolę pięknej Żydówki. Była chuda i miała wystające kości policzkowe, które przykrywał róż. Jej czarne włosy, wyglansowane szpikiem wołowym układały się w loczki na skroniach. Jej oczy mogłyby wydawać się piękne, gdyby prawe nie było naznaczone bielmem (...)
Róża Klaczka, ta kulka z mięsa, niby sam brzuch na króciutkich nóżkach, śpiewała od rana do wieczora ochrypłym głosem kuplety na przemian sprośne i sentymentalne, opowiadała błahe a nieskończenie długi historyjki, przestawała mówić tylko wtedy, gdy zaczynała jeść, a jeść tylko wtedy, gdy zaczynała mówić."

W sumie, była to bardzo interesująca lektura, a zjadliwy, ostry i satyryczny język autora przypadł mnie do gustu.

Guy de Maupassant
"La maison Tellier"
"Dom Pani Tellier"
przekład, Adolf Sowiński
Książka i Wiedza, Wrszawa, 1981
texte et photo par Raphaël

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz