niedziela, 20 października 2013

U podnóża Sacré-Cœur...

Jednym z moich ulubionych miejsc w stolicy Francji były schody u podnóża bazyliki Sacré-Cœur. Lubiłem nimi wchodzić wraz z przybyłymi do Paryża znajomymi/turystami, którym dopiero na szczycie (jeśli w ogóle) mówiłem o istnieniu kolejki funiculaire. Taki spacer dobrze wpływał na kondycję lub skutecznie ujawniał jej braki.
Samo wejście, zwiedzanie obiektu sakralnego i rzut oka na dachy miasta nie były jednak tym, co lubiłem najbardziej. Zdecydowanie wolałem po prostu spędzać czas u góry. Dzień wolny, zero pośpiechu, ktoś znajomy, siadasz - pogadasz. Czad! Mogłem tak spędzić cały dzień i to niekoniecznie w towarzystwie. Wielokrotnie pakowałem do plecaka jakąś przekąskę, coś do picia i maszerowałem pod Sacré-Cœur. Siadałem na schodach, zapominałem o rzeczywistości, rozmyślałem i... patrzyłem na ludzi. Tysiące rozmaitych twarzy, które tamtędy przemykały, by odwiedzić jeden z kultowych punktów turystycznych Paryża. Mniej lub bardziej zmęczone wspinaczką oblicza zachwycały się panoramą miasta, robiły sobie zdjęcia na tle białego kościoła, rozglądały się wokół i wymieniały emocjami. Sam do takowej gromady należałem, gdy odwiedziłem to miasto po raz pierwszy (latem 1994 roku).
... ...
Jeśli chodzi o fotografie, to pamiętam, jak zadałem kiedyś retoryczne pytanie mojej znajomej. Siedzieliśmy oczywiście na wspomnianych schodach, gdy naszła mnie pewna myśl. Na ilu tysiącach zdjęć i w jakich zakątkach świata się znajdujemy nawet o tym nie wiedząc? Pytanie bez odpowiedzi...

Wzniesienie, na którego szczycie znajduje się bazylika ma swoich stałych bywalców. Mało tego, wielu ludziom zapewnia zarobek. Począwszy od sklepów z pamiątkami, przez czarnoskórych wciskających turystom jakieś sznurkowe bransoletki, aż po dwóch takich uwiecznionych przeze mnie na poniższym wideo.




Jeden jak widać wywijał jakimś czymś (jojo?), wspomagając się sznurkiem, a drugi brzdąkał i śpiewał różne covery. Z tym pierwszym nigdy się nie bawiłem, ponieważ to trudne było. Niejednokrotnie natomiast siadałem obok kolegi z gitarą i wraz z nim wydawałem dźwięki gardłem. Czy to fajny sposób na spędzanie czasu? Oceńcie sami Szanowni Telewidzowie, mnie osobiście od czasu do czasu bardzo się to podobało.
Materiał wideo powstał przy użyciu telefonu, dwunastego listopada 2006 roku.


texte et vidéo par Raphaël, photo: amie et wiki 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz