Po co aż tak często tam jeżdżę?
Niestety czasami tak się zdarza, że trzeba dokonać zakupu, o który
niełatwo w najbliższej okolicy. Jak już wspominałem stałem się
ostatnio szczęśliwym posiadaczem ruskiego składaka Kama. Niestety
pojazd ten nie posiadał oświetlenia ni sygnału dźwiękowego, a
elementy te uważam za niezbędne wyposażenie każdego jednośladu.
Lampkę tylną wprawdzie miałem, jednak potrzebna mnie była
przednia oraz dzwonek. Musiałem również nabyć trochę narzędzi, nie było zatem innej rady, jak udać się do centrum handlowego.
Odwiedziłem tam w sumie tylko dwa sklepy, związane z tym, czego mnie
było trzeba. Ponadto, na koniec przeszedłem się nieco po galerii,
gdyż zostało mnie nieco czasu do autobusu. Pogoda piękna nie była,
zatem trza się było kryć.
Co się dzieje w takich centrach każdy
doskonale wie. Niektórzy lubią tam jednak jeździć, a nawet
traktują to jako weekendową rozrywkę. Ja nie cierpię! Zakorkowane
parkingi, że nawet przejść nie idzie. We wnętrzach nie lepiej.
Tłumy ludzi snujących się jak zombi. Oni chyba nawet na spacerach
szybciej się poruszają, a na pewno bardziej zdecydowanie. W kwestii
kierunku oczywiście, w marketach bowiem króluje chaos. Do tego
dorzucę jeszcze oświetlenie tych wszystkich hal i powstaje komplet,
który bardzo skutecznie potrafi mnie sponiewierać.
W sumie moja męka trwała trzy i pół
godziny, po których miałem już wszystkiego dość. Tylko krzaki
były w stanie mnie jako tako odchamić. Nie obyło się nawet beż
godzinnej drzemki po południu, co bardzo rzadko mnie się zdarza. Dla porównania, w sezonie, potrafię
tyle czasu spędzić w lesie zbierając grzyby. Po powrocie wystarcza
energii, by je wszystkie posegregować, obrobić, pozaprawiać i tak
dalej. Wtedy jakoś zmęczenia nie odczuwam. Dziwne działanie mają
centra handlowe...
texte par Raphaël, photo: amie
I dla tego preferuje małe sklepy osiedlowe, obsługa symatyczna, przywita się jak ze znajomym, doradzi i pożegna po przyjacielsku.A u nas centra handlowe są zamkniente w niedziele, ale za to krzaki nam skomercjonalizowali większy tłok niż na Marszałkowskie w szczycie :), zresztą znasz to z autopsji.
OdpowiedzUsuńJa tak samo generalnie. Niestety ze względu na cenę, w codziennych zakupach jednak wygrywają dyskonty. Centra tylko w ekstremalnych sytuacjach.
UsuńTutaj w krzakach również bardziej tłoczno w week-end, ale jak się omija pewne szlaki, to i tak jest sympatycznie.